dav

Weekendowa Lubelszczyzna

Mała weekendowa wycieczka to zawsze idealny pomysł na oderwanie się od codzienności, a jeszcze lepiej jak można te krótkie dwa dni spędzić w rodzinnym gronie, szczególnie kiedy rzadko się zdarza, że wszyscy razem jesteśmy w jednym miejscu. I tym razem padło na kierunek: Lubelszczyzna!

Kiedy budzi cię burza w sobotni poranek raczej nie masz za bardzo ochoty na wiosenne wojaże, bo przecież lepiej pogrzać się w łóżku, niespiesznie ogarnąć swoje jestestwo i patrzeć na deszcz za oknem z perspektywy ciepłego pokoju. Czasem jednak pogoda zna twoje plany i gdy tylko wsiadasz do samochodu zaczyna się wypogadzać, a to oznacza tylko tyle, że nie może być piękniej! Jako kierunek weekendowej wycieczki obraliśmy Nałęczów i Kazimierz Dolny – dwie urokliwe miejscowości idealne na długie wiosenne spacery i kontemplowanie natury!

Nałęczów

Przed podróżą Nałęczów kojarzył mi się jedynie z sanatorium i właściwie wiele się nie pomyliłam. Malutkie miasteczko, które spacerkiem można przejść w niecałą godzinę, główną atrakcją Nałęczowa jest piękny Park Zdrojowy. W samym jego sercu stoi pijalnia wód połączona z niewielką palmiarną. W pijalni raczyć się można wodą zdrojową prosto ze źródła miłości! Nie muszę chyba mówić, że wypiłam jej mnóstwo i jestem teraz chodzącym okazem dobroci i miłości.

W sąsiedztwie pijalni znaleźć można baseny z biczami wodnymi. Sportowcy raczej nie zaznają tutaj radości, ale lubiący relaks odwiedzający będą zdecydowanie zadowoleni z ciepłej wody i bąbelków. Dodatkową atrakcją jest basen z białą glinką. Pluskanie się niczym hipopotam w błotku zaliczam do bardzo udanych, chociaż nie sądzę, że moja skóra nagle stała się gładka jak pupa niemowlaczka.

Po wyjściu z basenu warto udać się na dalszy spacer zawiłymi ścieżkami parku. Wszechobecna soczysta zieleń i łąki pełne dmuchawców koją zmysły. Wędrując w kolejne zakamarki parku można przysiąść na ławce obok Prusa, który szczególnie upodobał sobie Nałęczów i spędzał tam mnóstwo czasu na pracy twórczej, z resztą podobnie jak jego kompan pióra – Żeromski.

Jedno popołudnie zdecydowanie wystarczy żeby nacieszyć się widokami i spacerami. Poza Parkiem Zdrojowym Nałęczów nie ma wiele do zaoferowania zwykłym turystom, choć można powiedzieć, że mieliśmy szczęście, bo w niedzielny poranek trafiliśmy na targ lokalnych produktów. Co bardzo cieszy również mali, lokalni producenci myślą ekologicznie – makaron spaghetti może służyć jako szpikulec do smakowania koziego sera!

Kazimierz Dolny nad Wisłą

Kazimierz to już zupełnie inna bajka – pełnia życia! Piękne słońce, starówka po brzegi wypełniona turystami i biegaczami oczekującymi, by pognać w dziesięciokilometrowy bieg. Mnóstwo straganów z biżuterią, rękodziełami i drożdżowe koguty, których nie chce się jeść, bo są tak cudne. Ale Kazimierz Dolny to przede wszystkim piękne spacery po wąwozach.

Z powodu ograniczeń czasowych postanowiliśmy odwiedzić najsłynniejszy wąwóz – Wąwóz Kazimierzowski. Urokliwy spacer wśród zieleni i promieni słońca zakończony uczuciem przyjemnego chłodu w dole wąwozu. Natura to jednak potrafi robić ogromne wrażenie na maluczkim człowieku. W drodze powrotnej z wąwozu kibicowaliśmy i przybijaliśmy piątki dzielnym biegaczom! Poczułam się prawie jak oni i kto wie, może i nawet ja odkurzę swoje buty do biegania!

Krótki był ten nasz weekend, ale odpoczęłam od codziennego hałasu miasta i pooddychałam świeżym powietrzem w miłym towarzystwie. Trzeba czasem wrzucić na luz i ruszyć na wycieczkę!

Tags: No tags
6

Leave a Comment