the-journal-garden-vera-bitterer-682529-unsplash

Cele, cele – a jak je zrealizować?

Produktywność piękne słowo. Wielokrotnie tworzę plany w głowie jak to mój kolejny dzień, tydzień, miesiąc będą najbardziej produktywnymi w moim życiu. Zajmę się rzeczami, które leżały odłogiem od dłuższego czasu, poświęcę czas samej sobie, odpocznę, a wieczorem zasnę z uczuciem dobrego, spełnionego dnia. Cóż, rzeczywistość wygląda często inaczej, ale poznałam kilka fajnych zasad, które przybliżają moją codzienność do moich wyobrażeń o idealnie produktywnym dniu.

Cała magia produktywności w moim przypadku wcale nie leży w tworzeniu długaśnych list rzeczy do zrobienia, na których jest wszystko od napisania powieści na miarę bestsellera do wyprasowania ubrań. Absolutnie nie!

Po pierwsze: cel

Najważniejsze jest to żeby uświadomić sobie dokąd chce się dojść. W moim przypadku jest to np. wypracowanie lepszej kondycji, dzięki czemu z uśmiechem na ustach będę podskakiwać razem z Chodakowską. Jest to jakiś konkret, który pozwala mi na monitorowanie efektów w czasie. Nie jest łatwo każdego dnia zmusić się do jakiejś aktywności sportowej, bo przecież dzisiaj tyle się działo! Miałam ciężki dzień w pracy, zadzwoniła koleżanka żeby się spotkać i zrezygnowałam z pójścia na ćwiczenia, bo przecież kontakty towarzyskie są super ważne. Wymówek mam mnóstwo. I rzeczywiście nie jest mi łatwo wpleść aktywność fizyczną do mojego codziennego rytmu dnia.

Doszłam jednak do wniosku, że przecież lepsza kondycja fizyczna to jest mój cel, cel który chcę osiągnąć sama dla siebie. Więc jeśli jest to dobre dla mnie, a ja jestem najważniejszą osobą w swoim życiu to przecież nie warto się oszukiwać. Wychodząc z takiego punktu widzenia udało mi się przewartościować trochę moje myślenie. Planując dzień czy tydzień ustalam konkretną porę, w której poświęcam czas na sport – najczęściej zaraz po pracy i tym samym tak jakby przedłużam sobie mój dzień pracy i dopiero, kiedy to zrobię jestem wolna i gotowa na inne wyzwania. Koleżanka przecież poczeka godzinę, ciężki dzień w pracy staje się lżejszy jak pozwolę odpocząć głowie jeżdżąc na rowerze. I wszystko jest dużo prostsze, a codzienne małe sukcesy, które dają ogrom satysfakcji i dalszej motywacji doprowadzą mnie w końcu do celu.

Ale motywacja się kończy

Przewartościowanie działania pozwoliło mi trochę dłużej trzymać się swojego planu, ale przyszedł kryzys. Znów się nie chciało, znów coś wyskoczyło jak Filip z Konopii i zamiast skakać jak sarenka zniknęłam za ekranem komputera lub w wirze innej pracy.

I znów zrobiło mi się przykro, że odpuszczam. Ale, przeczytałam książkę „Mit motywacji” Jeffa Hadena i powoli rozumiem jak to wszystko działa. Rozumiem i testuję jego rady. Jedną z nich jest to, że istotny wpływ na to czy zrezygnuję i się poddam jest to, w jaki sposób walczę ze sobą w chwili słabości. Odpowiednie słowa potrafią zachęcić lub zniechęcić do dalszej pracy nad realizacją celu.

Więc o co chodzi temu Hadenowi? Przywołuje on badania, w których uczestnicy mieli osiągnąć cel sportowy (to tak jak ja!) – jednak każda z grup miała inaczej reagować na spadek motywacji – oto dwa hasła, które mieli sobie powtarzać badani:

  • „nie mogę opuszczać treningów”
  • „nie opuszczam treningów”

I co się stało? Tylko jeden na dziesięciu uczestników eksperymentu, którzy mówili „nie mogę opuszczać treningu” kontynuowało swój cel sportowy, a z drugiej grupy używającej słów „nie opuszczam treningów” aż osiem na dziesięć osób nadal kontynuowało swoje wyzwanie.

Zastanawiając się nad tym chwilę to naprawdę ma sens. Sama wielokrotnie walczyłam ze sobą i przegrywałam mówiąc do siebie „nie mogę dzisiaj tego zrobić” – takie ułożenie słów pozwala na odpuszczanie, szukanie wymówek, przykrywanie leniuszkowania odgórnymi zasadami. To nie działa. To wiem na pewno. Teraz zaczynam powtarzać sobie drugie hasło czyli NIE ODPUSZCZAM TRENINGÓW. Słowa te już wydają się dużo silniejsze, bo ja po prostu taka już jestem i nie odpuszczam.

Ja idę dalej sprawdzać czy rzeczywiście nie odpuszczam, a wy wypróbujcie to z każdym innym celem. Powodzenia!

 

Tags: No tags
7

Leave a Comment