mockaroon-1152557-unsplash

Parlez-vous français?

Uwielbiam to uczucie, kiedy jestem zajęta, kiedy mam dużo pracy wydaje mi się wtedy, że zdecydowanie lepiej radzę sobie ze wszystkim co mam zaplanowane, lubię też podejmować nowe wyzwania i stawiać sobie kolejne cele. Na wiosnę zaczęłam więc się zastanawiać co nowego mogę dla siebie zrobić? Padło na naukę języka!

Dawno temu w zamierzchłych czasach gimnazjum przez krótki czas miałam epizod z językiem francuskim – pomyślałam, że może czas odkurzyć trochę moją wiedzę, a właściwie niewiedzę i zagonić szare komórki do pracy.

Bez zastanowienia

Decyzję o tym, że zapisuję się na kurs podjęłam w mgnieniu oka. Tego samego dnia, kiedy postanowiłam zacząć uczyć się francuskiego zapisałam się na zajęcia. Pomyślałam, że tym razem zadziałam inaczej i zaskoczę samą siebie. Nie będzie zbędnego zastanawiania się, analizowania decyzji jakby od niej miało zależeć całe moje życie. Nie ma sensu rozdrabniać się na kawałki, poddawać w wątpliwość czy dam radę, czy mam czas, czy aby na pewno nie zmarnuję tego semestru swoim lenistwem. Wymyślone, postanowione, zaklepane i jestem kursantką!

Pierwsze zajęcia, odrobinę przerażające – pan lektor od razu zaczyna do nas mówić po francusku. Niektóre słowa jakbym już gdzieś słyszała, ale nie za bardzo wiem gdzie. Patrzę na twarze moich koleżanek i chyba wyglądają na tak samo zdziwione co ja. Seria porozumiewawczych spojrzeń między nami i już wiemy, że będzie fajnie! W końcu wszystkie chcemy pewnego dnia usiąść w paryskiej kawiarni i samodzielnie zamówić croissanta i kawę! Więc nie zwiewamy z lekcji tylko działamy!

                                                                                                

Jak mi idzie?

Ogromnym zaskoczeniem jest dla mnie to, że się nie boję, że mam frajdę z tego, że robię coś nowego. Zawsze z radością siadam do odrabiania zadań domowych, powtarzania nowych słówek to chyba nawet taki mały powrót do szkoły i czuję się znów jak mały kujonek, który musi być najlepszy w klasie i zawsze wtrącić swoje trzy grosze do dyskusji. Nawet po pracy biegnąc na zajęcia nie mam poczucia, że mi się nie chce, że dzisiaj odpuszczę, bo bawię się przy tym świetnie.

Pamiętam jak kiedyś na studiach zapisałam się na kurs innego języka i w połowie semestru z niego zrezygnowałam, bo nagle stało mi się nie po drodze, działo się tyle fajniejszych rzeczy, a nad językiem trzeba jeszcze przecież popracować po zajęciach. Dzisiaj trochę dorosłam i zupełnie inaczej podchodzę do tego wyzwania.

Moje sposoby na naukę

Przede wszystkim ogromną zasługę w ciągłym motywowaniu mnie do nauki ma nasz prowadzący, który bardzo urozmaica nasze lekcje – wcale nie klepiemy tylko zadań z podręcznika i ćwiczeń. Oglądamy filmiki na youtube, słuchamy krótkich audycji radiowych (które zazwyczaj kończy nasz histeryczny śmiech, bo oprócz kilku nieskładnych słów w środku nagrania nie jesteśmy w stanie zrozumieć nic:P), gramy w gry, poznajemy głupie słówka i nawzajem motywujemy się żeby robić kolejne listy na Memrise.

                                                                            

Bo nauka języka powinna być zabawą, niezależnie od tego ile ma się lat! Różne źródła wiedzy, rozbudzanie wyobraźni, budowanie skojarzeń i dużo śmiechu to chyba przepis na sukces. Jeśli chodzi o metody nauki w domu na mnie nadal najlepiej działają podstawówkowe metody czyli fajny zeszyt z dużą ilością kolorów, w którym wypisuję sobie wszystko od gramatyki po pełne zwroty, gotowe do użycia. Wypisuję też listy słówek, ale zawsze staram się je złapać w pewnym kontekście żeby później wiedzieć jak ich użyć.

Bardzo dużo daje mi też słuchanie jakiś piosenek, wyłapuję z nich słówka, które już gdzieś usłyszałam i potem nawet nie muszę się zastanawiać co one oznaczają, bo gdy tylko je słyszę od razu w mojej głowie pojawia się melodia konkretnej piosenki. Proste, fajne i przynosi mnóstwo radości. Mam nadzieję, że już niebawem odwiedzę choć na chwilę Francję i rzeczywiście zamówię croissanta po francusku i ktoś mnie zrozumie!

Tags: No tags
7

Leave a Comment