arnel-hasanovic-673679-unsplash

Majówkowy bezplan

Weekend majowy już od późnej zimy kręcił się w mojej głowie. Ach, czego to ja pięknego nie zrobię przez tych kilka dni, dokąd to ja nie wyjadę, które marzenie spełnię właśnie w ten magiczny czas! Ale po wielkich planach został ogromny bezplan i dobrze mi z tym!

Mam właśnie kilka dni zupełnie dla siebie, bez robienia czegoś pod przymusem, bez chodzenia do pracy, bez maili, telefonów. Po prostu czysta przyjemność dbania o siebie, bycia dla siebie dobrym i odpoczywania! Ale chyba to nie takie proste…

Bezplan – część 1

5 dni, całe 5 dni, które mogę spożytkować dokładnie tak jak chcę. Upsss, ale jak ja chcę? Co takiego sprawia mi ogromną przyjemność i nie robię tego na co dzień, czym mogłabym sobie umilić ten leniwy czas?

Jak to mówią, zacznij od podstaw – zatem zanim rozpoczęły się te moje dni wolności postanowiłam zamienić się w Marie Kondo albo bardziej przyziemnie Małgosię Rozenek i wysprzątać moje otoczenie. Wzięłam się ostro do pracy, wytarłam wszystkie kurze, poustawiałam rzeczy na półkach żeby się pięknie prezentowały, wyszorowałam podłogę, zmieniłam pościel, zapaliłam świeczki i byłam z siebie dumna! Przybij piątkę, to dobry początek!

Bezplan – część 2

Pierwszy dzień – pełna energii wstaję i robię swoje, drugie po sadzonych jajkach, ulubione śniadanie – omlecik z bananem! Nie można lepiej zacząć dnia – spróbujcie sami.

Bananowy omlet

  • 1 jajko
  • płatki owsiane/jaglane/ ulubione (na oko)
  • 1 banan
  • Opcjonalnie kakao
  • Masło orzechowe
  • Jogurt naturalny
  • Owoce

Banana rozgnieść widelcem, przełożyć do miseczki, dodać jajko, wymieszać, wsypać płatki i kakao (jeśli omlet ma być lekko czekoladowy), i mieszając ocenić czy konsystencja nie jest zbyt płynna. Rozgrzać patelnię, wlać odrobinę tłuszczu i całą breję z miski wylać na patelnię. Ogień zmniejszyć i pod przykryciem smażyć jakieś 10 minut sprawdzając czy przypadkiem spód się nie przypieka. Następnie odwrócić omlet na drugą stronę i już tylko dwie minuty trzymać na ogniu.

Po wyjęciu na talerz rozsmarować masło orzechowe po wierzchu, dodać jogurt naturalny i posypać ulubionymi owocami.

A teraz pozostało się już tylko delektować smakiem, każdym kęsem, delikatnie powoli, dając szansę kubkom smakowym na odrobinę ekstazy… Bosko!

Dzień rozpoczęty cudownie! Nie można go teraz zmarnować na siedzenie przed Netfliksem (mówię sobie pod nosem). Dobra, to co robimy? Chwila zastanowienia i już wiem, że zawsze czuję się dużo lepiej, kiedy nawet w wolnym dniu zrobię coś konstruktywnego. Zatem, do działania! Odgrzebałam swoje stare, zapomniane sprawy, które odkładałam na tzw. później. Siadam do komputera i pracuję! Udało się! To wcale nie było takie trudne! W takim razie czas na bezplan część 3.

Bezplan – część 3

Musi być jakaś harmonia w życiu więc skoro o poranku były przyjemności, potem trochę pracy to co wynika z tego równania? Dalszy czas na przyjemności! A co jest największą przyjemnością w życiu? Jedzenie! Dzwonię tu i tam, i już pędzimy jeść same pyszności w promieniach słońca! Kilka godzin poza domem, włóczenia się po mieście, rozmawiania o smakach, wystawiania buzi do słońca i tego prawdziwego, niewymuszonego relaksu!

Pełna energii wróciłam do domu z chęcią dalszego działania. Kurcze, ja to chyba jestem prosta w obsłudze – trochę słońca i jedzenia, i od razu inaczej!

Co dalej?

Wszystko powtórzyłam pięć razy i już dawno nie wypoczęłam tak dobrze!

Tags: No tags
9

Leave a Comment