freestocks-org-794156-unsplash

Za co kocham Polskę?

 

2018 r. jest dla Polski wyjątkowy. Świętujemy setną rocznicę odzyskania niepodległości i świętujemy – jak na nas przystało – hucznie.  Warszawskie ulice zalały w weekend biało-czerwone flagi, tłumy odśpiewały hymn na Placu Piłsudskiego, maratończycy przebiegli 30. Bieg Niepodległości, nad Wisłą odbyła się imponująca iluminacja świateł, a 12 listopada – choć na ostatnią chwilę – ustanowiono w tym roku dniem wolnym od pracy, byśmy jeszcze chwilę mogli nacieszyć się tą wyjątkową rocznicą.

To wspaniałe i ciekawe zarazem, że z jednej strony jesteśmy dumni z naszej polskości, z drugiej – tak często niezadowoleni z wszystkiego co nas otacza i tak wrodzy wobec siebie nawzajem. Wciąż wiele nas tu wkurza, wiele rozczarowuje, niezmiennie wiele dzieli. Pogoda nie taka piękna jak w Grecji, zarobki nie takie wysokie jak w Skandynawii, ludzie nie tacy mili jak na Południu i tak dalej i tak dalej. Ale mimo tego, charakterystycznego dla nas maruderstwa (które notabene też jest urocze J) kochamy tę naszą Polskę, tak jak kochamy rodziców, którzy też niemiłosiernie nas wkurzają. I ja sama, gdziekolwiek bym nie była, jakkolwiek by tam nie było pięknie i wygodnie,  to jednak tylko w Polsce czuję się u siebie. I kocham ją za tak wiele:

  • Za pory roku – oczywiście jak jest ciepło, to chcemy, żeby było zimniej, bo przecież duszno i parno i w autobusach śmierdzi. Jak zimno i wietrznie  to  chcemy słońca, bo szaro, buro i nic się nie chce. Ale, jakby nie patrzeć, mamy ten komfort, że wiemy, że po upalnym lecie przyjdzie do nas kolorowa jesień, a tuż za nią mroźna zima, zdobiąca szronem okna, i w końcu pachnąca, budząca do życia wiosna. I każda z tych pór przynosi ze sobą coś pięknego.
  • Za sielską anielską polską wieś z jej gościnnością i ogromnym przywiązaniem do wartości rodzinnych. Za zapach skoszonej trawy i powietrza po burzy, za malownicze pejzaże, smak ziemniaków pieczonych na ognisku, za spokój, będący ukojeniem dla zszarganych w mieście nerwów.
  • Za góry, Mazury i polskie morze – za nieskończoność miejsc, które swym pięknem zapierają dech w piersiach. I za to, że wciąż tak wiele tu do odkrycia.
  • Za jedzenie – przysięgam, że jak wyjechałam za granicę na kilka miesięcy i w końcu wracałam do domu, w nocy przed lotem nie mogłam zasnąć z ekscytacji, że mama zrobiła dla mnie pierogi i bigos. Kuchnie świata są wspaniałe w swojej różnorodności jednak to u babci rosół smakuje najlepiej. Koniec kropka J
  • Za ambicje, które mamy jako państwo od lat walczące o swoje, i jako ludzie dążący, by żyć lepiej, mimo ograniczeń, które napotykamy.
  • Właśnie za ludzi, którzy tu mieszkają – to za nich Polskę kocham najbardziej. Za to, że jesteśmy kreatywni, pracowici, zaradni, ciekawi świata i innych. Za ogromny hart ducha i za dystans do siebie. Za umiejętność bawienia się i świętowania jak mało kto. I walczenia w obronie swojego – też jak mało kto. Za wszystkie zalety i nie mniej liczne wady 🙂 Za to, że przeżyłam z moimi rodakami najwspanialsze chwile i że mogłam na nich liczyć, kiedy tego potrzebowałam. Że nadal mogę.
  • Za kulturę – za Pana Tadeusza, Kabaret Starszych Panów, za wspaniałą architekturę Krakowa, czy piosenki Maryli Rodowicz. Za nasze patriotyczne przyśpiewki, kolorowe stroje ludowe, za język polski, i pielęgnowane przez pokolenia Za wielką narodową euforię, gdy nasi w końcu wygrają i za umiejętność zjednoczenia się ponad podziałami w momentach kryzysowych. Nawet za to nasze narodowe niezadowolenie – za to, że narzekamy, że nam zawsze coś nie pasuje, a trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona.

Kocham Polskę za to, że jest. I że ja tu jestem, bo nie chciałabym być nigdzie indziej 🙂

Tags: No tags
7

Leave a Comment